Katalog artystów

Tomasz Komorowski

Bez tytyłu, seria aktów wykonana przy użyciu krzywych lusterBez tytyłuBez tytyłu
Bez tytyłuBez tytyłuBez tytyłu
Bez tytyłuBez tytyłuBez tytyłu
Cienie domuCienie domuCienie domu
Cienie domuCienie domuAL5
Niedzielne popołudnieNiedzielne popołudnieNiedzielne popołudnie
Niedzielne popołudnieDotyk realnościDotyk realności
Dotyk realnościDotyk realnościDotyk realności
wystawa Niepotrzebnewystawa Niepotrzebnewystawa Niepotrzebne

Tomasz Komorwski, ur. 1961 w Łodzi. W 2003 roku ukończył uzupełniające studia magisterskie w PWSFTviT w Łodzi, gdzie również obronił doktorat i pracę habilitacyjną z fotografii. Obecnie jest wykładowcą PWSFTviT  oraz pracuje w Muzeum Kinematografii w Łodzi. Należy do Stowarzyszenia Artystów św. Jerzego oraz do Stowarzyszenia Sztuka i Dokumentacja. Mieszka w Koluszkach. Oprócz fotografii artystycznej zajmuje się również dokumentacją fotograficzną, fotografią reklamową oraz reportażem. 

Najistotniejsze w sztuce fotografii dla Komorowskiego jest pokonywanie myślenia o fotografii jako o medium przedstawiającym, mimetycznym. Narzędzie rejestrujące, jakim jest aparat fotograficzny jest dla niego jednocześnie narzędziem kreacyjnym. W 2000 roku w Galerii Małej ZPAF-CSW na wystawie pt „Na fotografii” zaprezentował cykl fotografii nagiego ciała (aktów), wykonanych przy użyciu krzywych luster.  Technika jest nawiązaniem do cyklu prac Andre Kertesza „Distortions”, które ten wykonywał we wczesnych latach 30. Fotografie Komorowskiego to niemal abstrakcyjne, obłe formy, w których jedynie  detale, jak fragment dłoni czy biżuteria sugerują odniesienie do rzeczywistości. Formy uzyskane na fotografiach, budzące skojarzenia z abstrakcją gorącą, nie mają nic wspólnego z przypadkowością.Artysta tworzy imaginacyjne kreacje z ciał kobiecych nazywając to realnością spontaniczną, bez znaczenia I przypisanej intencji. Czy jest to prawda czy postawa artystyczna pozostawia widzom do osądu. W jednym z tekstów do tej wystawy napisał … odrzuciłem wszystko co było kopiowaniem, opisem, aby pozostawić pełną swobodę temu co Elementrne i Spontaniczne…Twórca dużą wagę przykłada do spraw warsztatu fotograficznego, umiejętności operowania światłem, tak aby osiągnąć zamierzony efekt. Warto zaznaczyć, że Komorowski nie używa przy realizacji tych prac technik komputerowych. Cykl charakteryzuje się również żywą, kontrastową, ale szlachetną kolorystyką. Kształty pojawiające się w pracach Komorowskiego bliskie są rzeźbom Hansa Arpa i Henry Moora. Artysta często zestawia kilka prac z cyklu razem, przez co widać zmiany formy wyjściowej, tak jakby modelował  na różne sposoby światłem i obiektywem aparatu pierwotną strukturę.

Inne zagadnienie w pracach Komorowskiego, to wprowadzenie to fotografii trzeciego wymiaru. Widać to w cyklu, którego tytuł jest tautologią „Skaliste skały”, a sama wystawa nosiła tytuł Dotyk realności. To seria fotograficznych reliefów, gdzie artysta fotografował formę istniejącą w rzeczywistości, lecz jednocześnie nieogarnioną, trudną do określenia w swoim kształcie. Wypukłości i wklęsłości skał są w tych pracach są zarazem iluzoryczne -fotografia skał i namacalne -refief.  To nierealna rzeczywistość. Cykl 17 prac w którym nadrzędnym dla Komorowskiego problemem było zmierzenie się z problemem dwuwymiarowości fotografii, jej iluzorycznej możliwości tworzenia przestrzeni.

Cykl „Niedzielne popołudnie” to jak mówi Komorowski rodzaj odniesienia się do rodzinnej miejscowości, miejsca dorastania, którego każdy artysta musi dokonać w sposób mu najbliższy. Komorowski dokonuje tego poprzez medium fotografii. Medium, w którym najłatwiej jest mu się wypowiedzieć. W pracach przedstawiających zakątki miasteczka Koluszki nie zobaczymy jednak sielankowej atmosfery, którą sugeruje tytuł. Artysta fotografuje miejsca swojego dzieciństwa, sklep, park, mur obok którego bał się przechodzić w nocy, bo było tam bardzo ciemno. Wieża ciśnień- tajemnicze niedostępne miejsce o przedziwnej konstrukcji, staje się dla dziecka miejscem nie tylko zagadkowym i nieosiągalnym, ale uruchamia niespożyte pokłądy wyobraźni dotyczące “prawdy” miejsca. Miejsca te są jednak puste, sprawiają wrażenie martwych, opuszczonych, jakby obiektyw aparatu bezlitośnie odarł je z warstwy sentymentalnej i czasu minionego. Fotografie te można wpisać w formułę „czasu pustego” Raymonda Depardona (le temp faible). Na takiej fotografii wdł. Depardona: nic się nie dzieje, nie ma nic interesującego, nie ma momentu kulminacyjnego, niezwykłych świateł ani kolorów, promienia słońca, chemicznych manipulacji... Jednak ten miniony świat ma niebagatelne znaczenie dla samego autora i sam fakt podjęcia takiego tematu mówi wiele o wadze przeżyć z dzieciństwa, które kształtują w dużym stopniu późniejsze postrzganie świata. Dziecięce lęki, fobie, fascynacje pozostają na długo i głęboko w umyśle każdego z nas.

 W pracy „Ściana” Komorowski zajął się zagadnieniami fotografii połączonymi ze sztuką instalacji. Aby obejrzeć pracę trzeba znaleźć się w jej wnętrzu. Wtedy mamy wrażenie, że ze wszystkich stron otacza nas wysoki mur z cegieł. „Ściana” to czternastometrowy wydruk na folii naciągnięty na obręcz w formie okręgu. Pod wpływem powietrza i ruchu zwiedzających ściana lekko faluje, przez co zakłóca naszą percepcję rzeczywistości. Widz “wchodzi” w zdjęcie. Zostaje zamknięty w klaustrofobicznej przestrzeni, oświetlonej niewielką ilością światła płynącego z nad centralnie umieszczonej żarówki. Ma być zawłaszczony przez fotografie, a próbując z tym walczyć poczuć się albo jednością z obiektem, albo (częściej) wykluczony z niej poprzez ucieczkę na zewnątrz.

W ramach Fotofestiwalu 2012 pokazał w Galerii Wschodnia wystawę-instalację „Niepotrzebne”. Na podłodze galerii wysypał zdjęcia zebrane od osób, które chciały się ich pozbyć - skupował je na allegro, w antykwariatach. Wiele osób pozbywa się starych zdjęć, które nie mają dla nich znaczenia, lecz wciąż szuka na to innych sposobów niż wyrzucenie do śmieci. Fotografia jest więc rodzajem fetyszu. Wizerunek postaci na fotografii identyfikujemy z nią samą.  Komorowski podszedł tu to zdjęć jak do przedmiotu pozbawionego banjaminowskiej aury. Artysta zdaje się pytać czy fotografia porzucona, pozbawiona właściciela ma jakieś znaczenie?  Kilkucentymetrowa warstwa zdjęć z różnych epok była doskonałym unaocznieniem śmierci fotografii analogowej. Okazało się, że widzowie fotografię sprowadzoną do rangi zwykłego, zbędnego przedmiotu zaczęli na powrót fetyszyzować podnosząc i zabierając ze sobą niektóre zdjęcia. Wystawa stała się inspiracją do projektu Andrzeja Różyckiego „Podniesienie”, gdzie zaprosił osoby, które podniosły zdjęcia do ich prezentacji lub wykonania na ich postawie własnych realizacji. 

Anka Leśniak

Realizacja: Dianthus
Dokument wydrukowany ze strony: www.artysci-lodzkie.pl/pl/artysta/k/tomasz-komorowski/