Katalog artystów

Jan Grzegorz Issaieff-Krociński

z cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 2004z cyklu A.R.C.H.E. 2007, akryl na płótniez cyklu A.R.C.H.E. 2006
z cyklu A.R.C.H.E. 2007 akryl, olej na płótniez cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 1992z cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 1991
z cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 2001z cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 1992z cyklu A.R.C.H.E.- TANIEC, 1991
A.R.C.H.E. -TANIEC, 2012, tusz na papierzeA.R.C.H.E. -TANIEC, 2012, tusz na papierzeA.R.C.H.E. -TANIEC, 1993, tusz na papierze
A.R.C.H.E. -TANIEC, 2002, tusz na papierzeA.R.C.H.E. -TANIEC, 2004, tusz na papierzeA.R.C.H.E. -TANIEC, 2004, tusz na papierze

Ur. w 1953. Samouk pochodzenia rosyjskiego. Twórczość w zakresie poezji (lata 70. i 80.) oraz malarstwa i rysunku od końca lat 70. Wiersze publikował: w “Osnowie”, “Odgłosach” i “Radarze”. Rzadko wystawia. Najważniejsza wystawa indywidualna pt „Jan Grzegorz Issaieff - A.R.C.H.E.” odbyła się w Rempexie (Warszawa 2007) a zbiorowa to „Wobec Apokalipsy. Pocałunek Śmierci”, BWA Bielsko-Biała (1999).

Od początku swej twórczości plastycznej, czyli od końca lat 70. artysta rozwija tylko dwa cykle: „A.R.C.H.E–TANIEC” (figuracja) oraz „Misterium” (abstrakcja), do którego w ostatnim czasie przywiązuje mniejsze znaczenie. Uważa się za tradycyjnego malarza. Z podejrzliwością patrzy na większość dokonań z zakresu sztuki akademickiej i postawangardowej.

Cała jego twórczość jest nie tylko pytaniem o malarstwo, jego cechy konstytutywne, ale także udzielaniem na nieprzekonywującej odpowiedzi, co w obecnych czasach jest niezwykle trudne. Malarstwo jest dla niego formą aktywności duchowej, która jest zmienna historycznie, ale niezmienna w przypadku penetrowania tajemnicy bytu – w znaczeniu religijnym, w ujęciu tradycji ikony, ale rozwijanej także pod wpływem nowoczesności, która do funkcji sakralnej adoptowała formę abstrakcyjną (Jerzy Nowosielski), ekspresjonistyczną, a także elementy wizualne surrealizmu. Issaieff nie jest jednak zamknięty w wieży z kości słoniowej. Stara się być otwarty na wszelkie postulaty nowoczesności, o ile jest w nich zawarta intelektualna i duchowa przestrzeń (np. Mark Rothko).

Jego obrazy są wynikiem ciężkiej, długotrwałej pracy, którą można porównać z rodzajem ćwiczeń z zakresu dalekowschodniej kaligrafii. Artysta poszukuje  jednej doskonałej formy, spełnionej w określonym wydaniu duchowym. Stworzył własną ikonografię i system formalny, w której występują zarówno istoty człekokształtne, zwierzęco podobne, jak też, co jest ważne, o cechach istot wyższych (anioły) oraz infernalnych. Artysta bardzo umiejętnie stosuje kontrastowanie kolorystyczne, malarstwo wielowarstwowe i walorowe, choć świadomie uproszczone, pozbawione zupełnie widzenia perspektywicznego, składające się na jego bardzo specyficzny i oryginalny styl.

Dla pobieżnego obserwatora Issaieff jest albo spóźnionym „nowym dzikim” (malarstwo) albo w rysunku kontynuatorem tradycji Jana Dobkowskiego. Issaieff jest przede wszystkim niezwykle konsekwentnym malarzem i rysownikiem, w twórczości którego skrywa się wiele intrygujących problemów począwszy od liryzmu, a kończąc na drapieżnej surrealizującej grotesce, przypominającej niektóre dokonania Victora Braunera. Niektórzy z teoretyków i artystów „powrót do źródeł” traktują w sposób poważny, inni ironiczny i prześmiewczy, jako formuła zbliżona do tradycji Neue Wilde. Issaieff operując groteską, do odtwarzanego ze swej psychiki świata pochodzi w sposób zaangażowany i poważny, uważając, że wobec każdego rodzaju sztuki artysta musi być pokorny. Jego rysunki przedstawiają zracjonalizowane, uabstakcyjnione zazwyczaj tło, przypominające doświadczenia konstruktywizmu (Stanisław Fijałkowski), który poszukiwał także duchowego wyciszenia, przy odrzuceniu literackiej symboliki. Czasem pojawia się także idea pisma, nieustającego ornamentu-słowa, rzadziej ekspresyjne, ale równie wyrafinowane zderzenia czerni i bieli. Świat „A.R.CH.E.” jest nieskomplikowany – kobieta i mężczyzna w obliczu pierwotnych bóstw i demonów toczą ze sobą nieustającą walkę o dominację. Jedno bez drugiego nie potrafi istnieć i żyć. Potrzebują się wzajemnie, ponieważ wg pierwotnych mitów pochodzą z tej samej prastarej istoty (mit androgyne). Kobiety-stwory mogą być groźne, zaopatrzone w drapieżne szczęki i haczyki. Mężczyzna zaś naznaczony jest seksualną mocą.

Artysta od lat umiejętnie umyka sprzecznościom ideowym i formalnym, pragnąc pozostawać na gruncie sztuki w jej odwiecznym i dla niego jedynym znaczeniu. Przyglądając się rozwojowi sztuki Jana G. Issaieffa dostrzegamy rzadko spotykaną konsekwencję, polegającą na metodycznej analizie istoty malarstwa. Dosłownie w każdym obrazie osiąga on nowe efekty formalne. Są one bardzo istotne, ale wyrażają także, na ile jest to możliwe, przesłanie filozoficzne artysty polegające na przedstawianiu egzystencjalnego dialogu, jaki odnalazł w pismach Martina Bubera, zawartym w „Problemie człowieka”.

Nie jest dla mnie neognostykiem, raczej czułym i zaskakująco żywym interpretatorem idei antropologii kulturowej Mircei Eliadego, wyrażającego pierwotne mity. Pragnie ukazywać realną rzeczywistość poprzez pryzmat groteski. Jego twórczość w rzadki, może jedyny sposób, próbuje łączyć pozornie wykluczające się problemy artystyczne. Fascynacja ikoną połączona jest, podobnie jak u Jerzego Nowosielskiego, z poszukiwaniem nowych problemów ideowych. Umiejętne korzystanie z doświadczeń konstruktywistycznych w typie Stanisława Fijałkowskiego, w tym również unizmu Strzemińskiego, powoduje, że obrazy Issaieffa działają pulsującą formą opartą najczęściej na dysonansach kolorystycznych, także wyrafinowanymi odcieniami bieli. Oczywiście twórczość Issaieffa od Strzemińskiego zdecydowanie więcej dzieli niż łączy, ale w sensie penetracji istoty malarstwa zbliżyli się do podobnych konkluzji, w których liczy się każdy centymetr zamalowanego płótna, mającego jak najskuteczniej działać na odbiorcę.

Jego obrazy są przekonywujące pod względem uniwersalnej tematyki – odwiecznej rywalizacji pierwiastka męskiego z żeńskim i krwiożerczej walki, którą można sprowadzić do konkluzji wyrażonej przez Francisa Bacona, że świat to Zło. Issaieff pragnie jednak dokonać alchemicznej przemiany, polegającej nie na usprawiedliwieniu odwiecznej zasady Zła, ale na próbie jego zmiany na Dobro, na ile jest to oczywiście możliwe.

Krzysztof Jurecki


strona artysty:
http://www.issaieff.com/

Realizacja: Dianthus
Dokument wydrukowany ze strony: www.artysci-lodzkie.pl/pl/artysta/i/jan-grzegorz-issaieff/